Patrzę w lustro i myślę sobie – Fela , albo Ty zbrzydłaś do granic możliwości , albo masz coś na twarzy za każdym razem jak wyjdziesz z domu do ludzi lub co gorsza masz urojenia jakieś.
Ale przecież on się patrzy.I to od dłuższego czasu.
Myślałam ,że jakaś pomyłka.Ale nie ,nie pomyłka ,bo nie tylko ja widziałam.
To zapytałam go dlaczego – Powiedział ,że się nie patrzy.
Powiedział ,że ma dziewczynę.Na Białorusi ,bo on przecież stamtąd.
Myślałam ,że to koniec tej komedii.A on nic,dalej patrzy.
I jeszcze się uśmiechnął.Popatrzył.I wyjechał.Podły nie?
Siedzę przed lustrem i myślę sobie – Fela…i nic kompletnie tu nie rozumiem.